Wzruszające, ale dramatyczne?


Znalezione obrazy dla zapytania john qPewnego wieczora postanowiłam odpocząć i oglądnąć jakąś komedię, ale nie mogłam się zdecydować, który film wybrać więc skończyło się na przeglądaniu kanałów telewizyjnych w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Jedynym filmem, który akurat się zaczynał był "John Q.". Tytuł niezbyt zachęcający, myślałam wtedy, że jest to jakaś opowieść o gangsterach i ich nielegalnym, niezbyt zachęcającym życiu. Ku mojemu zdziwieniu zaczął się on całkiem zwyczajnie. Kochające się małżeństwo- John i Denise Archibald z synkiem - Michaelem(Mike). Któregoś dnia wszyscy razem poszli na mecz w trakcie, którego Mike nagle upada i traci przytomność. Zostaje przewieziony do szpitala gdzie okazuje się, że potrzebuje przeprowadzenia operacji serca i to jak najszybciej. Niestety operacja bardzo dużo kosztuje, a rodzina Archibald nie jest zamożna. John za wszelką cenę próbuje zarobić jak największą sumę, ale wbrew pozorom jest to bardzo praco i czasochłonne. Nagle pod wpływem emocji i uświadomienia sobie, że jednak nie da rady pomóc swojemu jedynemu i najukochańszemu synkowi wpada na straszny pomysł - postanawia sterroryzować szpital. Bierze zakładników. Żąda natychmiastowej operacji Mike'a. Wezwani na miejsce policjanci zamierzają wejść po cichu do szpitala i unicestwić "terrorystę". Czy John zabije zakładników? Czy operacja się odbędzie? Czy rodzina Archibald'ów wróci razem do domu czy może wróci do niego sama Denise ? Wiem, że miałam pisać tutaj pełne recenzje, ale chcę żeby każdy kto przeczyta tego posta później oglądnął film "John Q.". Według mnie jest to pouczający film zawierający wielką miłość, przyjaźń, poświęcenie jak i wielkie zagrożenie związane z operacją, która ma niewielkie szanse na powodzenie ze względu na brak funduszy i dawcy oraz konsekwencje ataku na szpital. Przyznam się szczerze, że nie kręcą mnie ckliwe filmy opowiadające zawsze o nieszczęśliwej miłości, chorobie itp. które zawsze są takie same , ale ten jest wyjątkowy. Pod koniec rozpłakałam się jak dziecko, w trakcie filmu również kilka razy się wzruszyłam. Myślę, że każdy po oglądnięciu go będzie patrzył na świat całkiem inaczej. Tak na marginesie to przepraszam Was, że w pierwszym poście pojawiła się recenzja filmu, a nie książki, ale naprawdę jest niewiele tak genialnych filmów. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie ;). Do następnego posta kruszynki ❤

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

to co kocham najbardziej po raz drugi...

Jestem tu nowa :D